Co roku kupowałam znicze w pośpiechu i brałam te, które stały najbliżej. W tym roku przed 1 listopada sprawdziłam, co oznaczają kolory. Czerwony, najczęstszy na polskich cmentarzach, wyraża miłość, ale też pamięć o tych, którzy zginęli tragicznie. Pozostałe kolory również mają swoje znaczenie.
Jak to sprawdzałam? Zaczęłam od tego, skąd wziął się ogień na grobach
Najpierw chciałam zrozumieć, po co w ogóle zapalamy światło zmarłym. Zwyczaj sięga czasów pogańskich i Dziadów, obchodzonych w nocy z 31 października na 1 listopada. Wierzono wtedy, że dusze zmarłych przenikają do świata żywych. Ogniska na cmentarzach i rozstajach dróg miały wskazać im właściwą drogę.
Zaskoczyło mnie jedno. Ogień rozpalano bezpośrednio na grobach samobójców i osób zmarłych tragicznie, które zwykle chowano poza murami cmentarza. Taki płomień miał oczyszczać to miejsce i chronić żywych przed złą energią.
Chrześcijaństwo zmieniło sens tego gestu. Światło na grobie zaczęło oznaczać nadzieję na nowe życie, a w VII wieku pojawił się zwyczaj modlitwy za dusze zmarłych. Dopiero z tą wiedzą wzięłam się za kolory.
Co wyszło? Kolor znicza mówi, co chcesz przekazać
Okazało się, że barwa znicza nie jest kwestią gustu. Każda wyraża inną intencję, a różnice zebrałam w krótką listę.
- Czerwony oznacza miłość, oddanie, żal i wdzięczność, ale też ofiarę i pamięć o tych, którzy zginęli tragicznie.
- Biały to pokój, spokój duszy, niewinność i nadzieja. Często zapala się go na grobach dzieci, młodych osób i zmarłych niedawno.
- Fioletowy to zaduma, żal i modlitwa. Wybiera się go w okresie żałoby, a przy tym jest to kolor liturgiczny listopada.
- Złoty i żółty symbolizują wieczne światło i nieśmiertelność duszy.
- Niebieski kojarzy się ze spokojem i duchowością.
Najbardziej zdziwił mnie czerwony. Brałam go zawsze, bo był pod ręką, a to kolor z najmocniejszym ładunkiem. Wyraża silne emocje i głęboki żal, ale też pamięć o ofierze. W jednym płomieniu mieści się więc i czułość, i tragedia.
Co zmieniam przed 1 listopada i Zaduszkami
Przestałam liczyć znicze. W tekstach, które przejrzałam, nie znalazłam żadnej zasady co do ich liczby, za to o kolorach pisze się sporo. Wolę postawić jeden znicz w przemyślanym kolorze niż rząd przypadkowych.
Na grobie osoby, która odeszła niedawno, postawię biały albo fioletowy, bo oba łączą się z żałobą i nadzieją. Tam, gdzie leży ktoś, kto zginął nagle i tragicznie, zapalę czerwony. Złoty zostawiam na groby, przy których chcę myśleć o wieczności, a nie o stracie.
Znicze kupuję w tym tygodniu, a nie w dniu święta. Mam wtedy z czego wybierać i nie muszę brać tego, co zostało na straganie.
Zaduszki traktuję jako dzień dla wszystkich, którym należy się pamięć, także dla tych, o których w rodzinie mówi się rzadko. Dawniej ogień płonął nawet na mogiłach poza murami cmentarza. Dziś myślę w ten sposób o grobach zapomnianych, na które nikt już nie przychodzi.
