Stoisz w październiku przy straganie, widzisz dorodną chryzantemę w doniczce i myślisz: ładna, trwała, przetrzyma przymrozki, idealna na urodziny. Zatrzymaj się. W Polsce taki kwiat wciąż kojarzy się z grobem i 1 listopada, więc solenizantka może zobaczyć w nim nie troskę, tylko znicze i cmentarną aleję.
Jedna urodzinowa scena mówi wszystko
Niedawno przeczytałam historię kobiety, która na 53. urodziny, w połowie października, dostała od męża żółtą chryzantemę w doniczce owiniętej fioletową folią. Liczyła na bukiet herbacianych róż albo choćby jedną czerwoną różę z kwiaciarni. Usłyszała za to, że roślina jest zdrowa, ma mnóstwo pąków i posłuży dłużej niż cięte kwiaty.
Mąż tłumaczył, że to sezonowy, silny kwiat. Sprzedawczyni na rynku zapewniała go, że ta odmiana przetrzyma pierwsze przymrozki, a róże z importu, jak twierdził, kosztują po sto złotych i po trzech dniach idą do kosza. Ona zobaczyła coś innego: zapach parafiny ze zniczy i cmentarną aleję. Wyszła z domu z donicą i zaniosła ją na grób mamy.
Nikt tu nie działał ze złośliwości. Jedna strona myślała o trwałości i rozsądnej cenie, druga o symbolu. Przy prezencie liczy się jednak to, jak odczyta go obdarowany, a nie to, co miał w głowie kupujący.
Skąd w Polsce skojarzenie chryzantemy z grobem?
W polskiej tradycji chryzantema to przede wszystkim kwiat na święto zmarłych. W październiku targowiska i stragany przy cmentarzach zapełniają się donicami, a przed 1 listopada ludzie niosą je na groby razem ze zniczami. Ten obraz większość z nas zna od dziecka.
Sama co roku widzę te same sceny: szelest suchych liści, chłodny wiatr, rzędy gęstych kul kwiatów na granitowych płytach. Dlatego dla wielu osób, zwłaszcza starszych, chryzantema nie jest zwykłą jesienną rośliną. To znak żałoby i pamięci o bliskich, których już nie ma.
Październik dodatkowo wzmacnia to skojarzenie. Urodziny w tym miesiącu wypadają akurat wtedy, gdy wszyscy szykują się do sprzątania grobów. Bohaterka opisanej historii zauważyła, że przechodnie, widząc ją z donicą na chodniku, pewnie myśleli, że idzie na cmentarz przed świętem.
Dlaczego doniczka razi bardziej niż bukiet
Bo na groby stawia się właśnie chryzantemy w doniczkach. Ciężka plastikowa donica z gęstą, puszystą kulą kwiatów to dokładnie ten kształt, który widzimy w alejkach cmentarnych. Taki prezent nie potrzebuje interpretacji, skojarzenie przychodzi samo, zanim ktokolwiek zdąży wyjaśnić swoje intencje.
Do tego dochodzi opakowanie. Kolorowa folia ściągnięta wokół donicy wygląda jak zakup ze straganu przed 1 listopada, a nie jak prezent przygotowany specjalnie dla kogoś.
Cięte chryzantemy w bukiecie, zwłaszcza połączone z innymi kwiatami, odbiera się łagodniej. Wyglądają jak zwykła kompozycja z kwiaciarni, więc mniej osób od razu myśli o cmentarzu. Jeśli wiesz, że ktoś naprawdę lubi te kwiaty, w takiej formie mają szansę obronić się jako prezent.
Co wręczyć jesienią zamiast chryzantemy
Nie musisz rezygnować z kwiatów ani wydawać fortuny. Wystarczy wybrać coś, co nie stoi na każdym straganie przed świętem zmarłych.
- Róże z kwiaciarni. Bukiet herbacianych róż albo jedna czerwona róża to gest, którego nikt nie odczyta opacznie.
- Sezonowy bukiet od florystki. Powiedz wprost, że to na urodziny. Dobra florystka dobierze jesienne kwiaty tak, żeby nie przypominały cmentarnej kompozycji.
- Roślina pokojowa, jeśli zależy ci na trwałości. Storczyk czy inna roślina do domu daje tę samą długowieczność, o którą chodziło mężowi z opisanej historii, ale bez żałobnego skojarzenia.
- Kilka słów od siebie. Bilecik albo zdanie powiedziane przy wręczaniu często znaczy więcej niż sam kwiat. Bohaterka historii nie marzyła o drogim prezencie, tylko o tym, żeby usłyszeć, że jest ważna.
Jeśli obdarowana sama prosiła o chryzantemę na balkon, to zupełnie inna sytuacja. Wtedy zapytaj o kolor i odmianę, a kwiat wręcz z kartką przypominającą, że to jej życzenie. Zaskakiwać tym kwiatem w październiku po prostu nie warto.
